Na spotkanie przybyło wielu gości m.in.: mieszkańcy wsi Szebnie i okolicznych miejscowości,  władze lokalne i kościelne,  dyrektorzy szkół i GOK oraz przedstawiciele lokalnych organizacji i stowarzyszeń.

     Uroczyste spotkanie uświetnił koncert patriotyczny w wykonaniu Karoliny Polak uczennicy SP w Warzycach, laureatki wielu konkursów regionalnych i wojewódzkich.
     
     Zofia Macek jest znawcą historii regionu, swoje prace koncentruje nie tylko na monografiach czy biografiach, ale także pisze wiersze i bajki dla dzieci.  Opracowała
i wydała: „Dzieje Szkoły Podstawowej w Szebniach”, „Wieś Szebnie”, „Parafia Szebnie” „Zarys Dziejów Ochotniczej Straży Pożarnej w Szebniach”, „OSP w Niepli na tle dziejów wsi”, „Kapłan Niezłomny”, „Hitlerowski obóz pracy przymusowej w Szebniach”, „Mojej Matce, krótka wojenna historia żydowskiej dziewczynki” i „Dawid. Dzieciom Holokaustu”. Na tym jednak nie kończy swej pracy, obecnie pracuje nad kolejną publikację o regionie jasielskim.

     Natomiast dla dzieci wydała tomiki wierszy: „W magicznym świecie pszczół”, „Wesołe historie z pszczelego ula” i „Jak pszczoły chodziły do szkoły”.

     Praca powstała w opracowaniu graficznym i tekstowym pracowników biblioteki publicznej w Szebniach i jej filii.

     Zachęcając Państwa do lektury publikujemy fragmenty opowiadania z książki Zofii Macek.

     „…Nadszedł wrześniowy dzień 1939 roku, który miał na zawsze odmienić życie Dawida oraz wszystkich Żydów żyjących w Polsce i Europie. Dawid przyglądał się samolotom przelatującym nad jego głową. Dały się słyszeć strzały z karabinów umieszczonych na pokładach samolotów, ludzie uciekali z ulicy, kryli się w bramach, padali zabici, a Dawid stał i spoglądał. Dopiero siostra Towa chwyciła go za rękę i wepchnęła w bezpieczne miejsce, a tym samym uratowała mu życie.
     
     Kilka dni później usłyszał głośny hałas dochodzący z zewnątrz. Dźwięk narastał, a dom zaczynał się trząść. Przez szpary w zasłoniętych oknach rodzina obserwowała co dzieje się na ulicy. Zobaczyli czołgi, motocykle, karabiny maszynowe oraz żołnierzy maszerujących w zwartym szyku z bagnetami na karabinach.

     Niemcy wprowadzili godzinę policyjną. Żydzi zmuszeni byli pozostawać w domach, zamykać drzwi i zasłaniać okna. W domach miała panować cisza, przerywana przerażającymi odgłosami z zewnątrz. Słychać było również strzały. Niemcy wyciągali z domów żydowskich starców, kaleki oraz upośledzonych umysłowo. Wywożeni byli oni za miasto i mordowani. W mieście utworzyli getto, a Żydzi zmuszeni byli zbudować wokół niego ścianę z drutu kolczastego, za który sami musieli zapłacić.

     Warunki w getcie były okropne. Ogromne zatłoczenie, minimalne racje żywnościowe, zabroniony wszelki kontakt ze światem zewnętrznym i całkowity brak pomocy medycznej.
Zgodnie z narzuconymi racjami żywnościowymi Niemcom przysługiwało 2310 kalorii dziennie, Polakom 934, a Żydom zaledwie 183 kalorie. Żydom wydzielono 90 gramów chleba dziennie. Niemcy rygorystycznie kontrolowali każde przekroczenie granicy getta, a jego mieszkańcy musieli nosić przyszytą do ubrania gwiazdę Dawida, znak rozpoznawczy Żydów. Za drutami getta znalazła się rodzina Szlamkowiczów: rodzice oraz Dawid i siostra Towa. Dwaj starsi bracia nie dali się zamknąć w getcie, ukrywali się wśród Polaków, a gdy było to już niemożliwe ukrywali się w lasach…”











GBP w Jaśle z/s w Szebniach